– W zasadzie we wszystkich tych samorządach są szkoły, w których dochodzi do nieprawidłowości. Zdarzały się też przypadki szantażu – albo nauczyciele będą szczegółowo opisywać, co robią w ramach 40-godzinnego tygodnia pracy, albo zgodzą się na dwie dodatkowe godziny zajęć – mówi Anna Kocik z NSZZ Solidarność regionu gdańskiego.
W ankietach aż 21 osób przyznało, że to organ prowadzący narzuca nauczycielom liczbę godzin zajęć pozalekcyjnych, w 97 przypadkach decyduje o tym dyrektor.
Część gmin nie wykorzystało jednak luki w prawie i płaci pedagogom za prowadzenie zajęć dodatkowych.

Źródło: "Rzeczpospolita", stan z dnia 7 października 2010 r.

Likwidacja "godzin karcianych" tylko pogorszyła sytuację?>>