Zmiany w tych kwestiach zawiera przygotowany przez MEN projekt Karty Nauczyciela. Nadanie stopnia nauczyciela dyplomowanego miałoby następować w drodze decyzji administracyjnej wójta, burmistrza, prezydenta miasta czy starosty. Do ich kompetencji należałoby również powoływanie komisji kwalifikacyjnej. Przy organach samorządu miałyby działać także komisje dyscyplinarne.
Samorządowcom nie podoba się ten pomysł, ponieważ uważają, że to za duże obciążenie.
- W żadnym mieście nie jest możliwe zorganizowanie pracy tak, by egzaminy na nauczyciela dyplomowanego przeprowadzał organ prowadzący – mówi Ewa Dumkiewicz-Sprawka, dyrektor wydziału edukacji w Urzędzie Miasta Lublin. Podkreśla, że nowe przepisy sprawią, że w komisjach awansowych zasiądą osoby, które nie mają nic wspólnego z oświatą.
Takie same argumenty padają w przypadku komisji dyscyplinarnych.
Ze względów merytorycznych i organizacyjnych przejęcie tego zadania przez samorządy jest niewłaściwe. To są sprawy trudne, organy prowadzące nigdy ich nie prowadziły, nie mają specjalistów – przekonuje z kolei Iwona Waszkiewicz, dyrektor wydziału oświaty w Bydgoszczy. – Do prowadzenia spraw dyscyplinarnych potrzebny jest niezależny organ, niezwiązany ze środowiskiem lokalnym – uważa. Więcej>>