Do resortu edukacji trafił dokument Komisji Episkopatu Polski w tej sprawie i – jak zapowiedział wiceminister edukacji Dariusz Piątkowski – MEN rozważy pomysł matury z religii. Pojawia się też kwestia wprowadzenia obowiązkowych zajęć z etyki albo religii.

Państwowa uroczystość nie zawsze warta mszy>>

 

Podstawę programową zatwierdza Kościół

W odniesieniu do Kościoła katolickiego szczegółowe regulacje dotyczące katechezy zawiera Konkordat (Dz.U. z 1998 Nr 51, poz. 318), a konkretnie art. 12 tej umowy gwarantujący, że publiczne szkoły i przedszkola zorganizują naukę religii w ramach planu zajęć. Ratyfikując Konkordat, Polska zgodziła się również, by to Kościół katolicki decydował o nauczanych treściach - jak stanowi art. 12 ust. 3 Konkordatu: program oraz podręczniki opracowuje władza kościelna i podaje je do wiadomości kompetentnej władzy państwowej.

 


 

Fakt, że to władza kościelna kształtuje programy, był podnoszony jeszcze za czasów minister Joanny Kluzik-Rostkowskiej (PO). W MEN tłumaczono wtedy, że wprowadzenie matury z religii naruszałoby zasadę rozdziału kościoła od państwa, bo to egzamin, który może obejmować jedynie te przedmioty, których podstawę programową określa resort edukacji. Innego zdania była minister edukacji Anna Zalewska (PiS), która takiego problemu nie widziała, twierdząc, że egzamin ułatwiłby życie osobom, które swoją przyszłość wiążą ze studiowaniem teologii lub chcą iść do seminarium duchownego.

 

Nieobowiązkowy egzamin to nie naruszenie

Jak tłumaczy Prawo.pl dr hab. Paweł Borecki z Zakładu Prawa Wyznaniowego Uniwersytetu Warszawskiego, z punktu widzenia prawa nie ma większych przeszkód, by egzamin z religii pojawił się na maturze jako egzamin fakultatywny. - Oczywiście z punktu widzenia metodologii nauczania w polskiej szkole jest to kuriozalne, oto bowiem przedmiotem egzaminu dojrzałości będą fakty przyjęte na wiarę, a nie weryfikowalne empirycznie. Uczeń staje w pozycji pewnego rozdwojenia, z jednej strony będzie zdawał biologię, a z drugiej strony religię, a przecież są to dwie różne rzeczywistości edukacyjne - ocenia.

Problemem mogłaby być natomiast organizacja -w Polsce zarejestrowanych jest około 160 kościołów i związków wyznaniowych. Wyznawcy zrzeszeni w każdym z nich powinni - jak wskazuje prof. Borecki - mieć wtedy możliwość odpowiadania na pytania maturalne dotyczące swojego wyznania.

 

Uczeń ma prawo nie chodzić ani na religię, ani na etykę

Poza kwestią wprowadzenia matury z religii słychać też o pomysłach wprowadzenia obowiązku uczęszczania albo na religię, albo na etykę - według prof. Boreckiego to akurat byłoby naruszeniem gwarancji sumienia i wyznania.

- Od '90 roku obserwujemy proces nadawania religii statusu zwyczajnego przedmiotu szkolnego, takie zmiany będą ukoronowaniem tego procesu. Moim zdaniem stanowi to naruszenie wolności sumienia i wyznania ucznia oraz prawa rodziców do wychowania dzieci zgodnie z ich własnymi przekonaniami. Opowiadam się za tym, żeby uczniom i ich rodzicom pozostawić możliwość nieuczęszczania ani na etykę, ani na religię - uważa prof. Borecki.