Taki projekt zgłosił na początku sesji radny Platformy Obywatelskiej Tomasz Janczyło. Chciał, by rada wyraziła "zaniepokojenie", wobec zapowiadanej przez nowy rząd likwidacji gimnazjów.
W projekcie zapisano m.in., że w przypadku Białegostoku to likwidacja kilkudziesięciu szkół, utrata pracy przez kilkuset nauczycieli i administrację tych placówek. Był tam też apel o większe pieniądze dla samorządów np. na zwiększenie zatrudnienia psychologów, pedagogów oraz zapewnienie innego wsparcia, które przyczyni się do rozwiązywania problemów wychowawczych młodzieży w okresie dojrzewania.
"To niepotrzebne nakręcanie spirali niepokoju, bo nic na razie się nie wydarzyło, to po pierwsze. Po drugie, nikt nie zamierza zlikwidować żadnej szkoły" - podkreśliła radna PiS Agnieszka Rzeszewska, przewodnicząca oświatowej Solidarności w Białymstoku.
Jak zaznaczyła, będzie miała miejsce "ewolucja, a nie rewolucja". Według niej "straszenie tym, że znikną jakieś szkoły, jest zupełnie bezpodstawne". Zapewniła, powołując się na słowa minister edukacji Anny Zalewskiej, że nauczyciele wygaszanych gimnazjów nie stracą pracy. "Nie zajmujmy się sprawami, na które nie mamy wpływu jako rada, bo to zadanie rządu, a nie rady miasta" - mówiła Rzeszewska.
Janczyło odparł, że "być może" 10 proc. nauczycieli dotychczasowych gimnazjów dostanie pracę w podstawówkach lub szkołach średnich bo - jego zdaniem - w pierwszym rzędzie godziny zajęć z nowymi klasami dostaną nauczyciele tamtych szkół.

ZNP: gimnazja doskonalić, nie likwidować>>

Marcin Szczudło, radny klubu prezydenta miasta Tadeusza Truskolaskiego ocenił, że samorząd powinien myśleć jak tę reformę wdrażać, gdy mający większość rząd ją wprowadzi. Według niego ważna jest data wprowadzenia tych zmian, by samorząd miał czas na przygotowanie się do tego. Dodał, że w mediach podawanych jest kilka różnych dat wprowadzenia zmian w życie. "Nauczyciele są ważni, ale najważniejsze w szkole są dzieci" - dodał Szczudło.
Zbigniew Nikitorowicz z klubu radnych PO uznał, że takie stanowisko, jak w zaproponowanej uchwale jest uzasadnione; odpierał zarzut, iż reforma do tylko sprawa rządu. "Przy obecnym tempie dojrzewania młodzieży trudno mi wyobrazić sobie, że w jednej szkole będzie wyrośnięty 15-latek, i siedmio- czy sześciolatek, który w zupełnie innej rzeczywistości żyje" - zaznaczył.
"Raz jeszcze proszę: sto dni dla rządu, dajmy im czas niech przygotują harmonogram prac" - apelowała Agnieszka Rzeszewska, prosząc o zakończenie dyskusji.
Ostatecznie za wprowadzeniem projektu uchwały ws. gimnazjów pod obrady Rady Miasta Białystok zagłosowało 10 radnych, przeciw było 13, a 4 osoby wstrzymały się od głosu. (PAP)

Kluzik-Rostkowska: pozostawienie sześciolatków w zerówkach jest zbędne>>