W piątek odbywa się ogólnopolskich strajk nauczycieli i pracowników oświaty ogłoszony przez Związek Nauczycielstwa Polskiego. Według niepełnych danych ZNP do strajku przystąpiło ok. 37 proc. szkół i przedszkoli - ok. 6,5 tys. placówek.

"To jest protest polityczny, bo partie opozycyjne usiłują wykorzystać sytuację i podpiąć się pod rozmaite niepokoje nauczycieli. Z drugiej strony jest to taki typowy związkowy protest" - stwierdził Terlecki w radiowej "Jedynce".

Jak dodał obecnie trwa reforma edukacji i zawsze w takiej sytuacji dla nauczycieli i dyrektorów szkół jest to jakiś kłopot.

 [-DOKUMENT_HTML-]

W ocenie Terleckiego piątkowy protest ma ograniczoną skalę, więc "nie jest to powód do niepokoju".

"Reforma, którą przeprowadzamy, była zapowiadana od lat. Była jednym z kluczowych punktów naszego programu wyborczego i uzyskiwała poparcie ponad 70 proc. opinii publicznej, gdy ją zapowiadaliśmy" - wskazywał.

"Teraz ona wchodzi w życie i oczywiste jest, że stanowczo i skutecznie ją przeprowadzimy" - podkreślił Terlecki.

W jego ocenie dzieci i młodzież są ofiarami piątkowego protestu. "Mam nadzieję, że dyrekcje szkół zapewniły wszędzie bezpieczeństwo i opiekę uczniom" - zaznaczył.

Decyzję o przeprowadzeniu ogólnopolskiego strajku nauczycieli i pracowników oświaty Zarząd Główny ZNP podjął na początku marca. Związek domaga się deklaracji, że do 2022 r. w szkole nie będzie zwolnień ani nauczycieli, ani pozostałych pracowników i że do tego czasu żadnemu z nich warunki pracy - również finansowe - nie zmienią się na niekorzyść. Związek chce również podniesienia zasadniczego wynagrodzenia nauczycieli o 10 proc. (PAP)

 [-OFERTA_HTML-]