Wydawało się, że zamknięcie zakładu będzie nieuniknione. Większość z ponad 1300 pracowników rafinerii odrzuciła bowiem propozycje właściciela dotyczące obcięcia części świadczeń pracowniczych ze względu na niedochodowość zakładu. Ineos twierdzi, że rocznie dokłada do działalności rafinerii około 150 mln funtów.

W środę, po posiedzeniu władz spółki, zapadła decyzja o zamknięciu kompleksu petrochemicznego w Grangemouth. Rafineria miała wznowić pracę po tygodniowym przestoju. Oznaczałoby to jednak, że pracę straci około 800 osób.

W negocjacje w sporze między właścicielem a pracownikami zaangażował się rząd londyński i autonomiczny rząd szkocki, dla którego rafineria jest zakładem strategicznym – dostarcza nawet 80 proc. paliw na lokalny rynek.

W czwartek doszło do zwrotu – Unite, największy brytyjski związek zawodowy, poinformował o przyjęciu warunków Ineos, uzasadniając zmianę zdania troską o przetrwanie zakładu i uratowanie miejsc pracy.

Choć oficjalnie właściciel zakładu nie podjął jeszcze decyzji o przywróceniu pracy rafinerii i petrochemii, to z wypowiedzi przedstawicieli Ineos wynika, że taki scenariusz jest prawdopodobny.(PAP)