"Mówimy stanowcze +nie+ tej złej i bardzo prymitywnej i jednozdaniowej w zasadzie reformie. Na tę reformę nie pozwolimy i zapewniam pana panie premierze, że jest jeszcze szereg metod na to, żeby zmusić pana do myślenia" - powiedziała Kempa podczas debaty zwracając się do premiera Donalda Tuska.

Posłanka SP uważa, że w tak ważnej sprawie jaką są emerytury przyszłych pokoleń obowiązkiem rządu jest odwołanie się do woli narodu. Według niej "każdy, kto nie boi się narodu, kto jest uczciwy i z otwartą przyłbicą rozmawia z narodem przed wyborami" opowiedziałby się za referendum.

Kempa pytała posłów Ruchu Palikota, dlaczego w tak istotnej kwestii, jaką jest referendum ws. wieku emerytalnego zamierzają wstrzymać się od głosowania.

"Dlaczego chowacie głowę w piasek? Moim zdaniem, jeżeli jest się zwykłą wydmuszką Platformy Obywatelskiej, to jest się gotowym poprzeć każde, choćby najgłupsze rozwiązanie tylko po to, żeby trwać i tylko po to, żeby grozić PSL-owi" - mówiła.

Liderka Solidarnej Polski zwracając się do wicepremiera, szefa PSL Waldemara Pawlaka powiedziała, że "trzeba Boga nie mieć w sercu, żeby urządzać milionom Polek obozy pracy za śmieciowe pieniądze i umowy oraz za głodowe pensje".

"Nie może być tak, żeby władza nam ciągle mówiła, co jest dla nas dobre. Dwadzieścia lat czekamy na owoce transformacji" - zaznaczyła Kempa, która przemawiała z trybuny sejmowej ubrana w kamizelkę z logo związkowców protestujących przeciw podwyższeniu wieku emerytalnego do 67 lat. (PAP)

agy/ mok/ jbr/