Szef Solidarności 80 w PKN Orlen Jacek Woźniak oświadczył przed sądem, że wycofuje subsydiarny akt oskarżenia, ale tylko wobec prezesa płockiego koncernu Jacka Krawca. Po tym oświadczeniu pełnomocnik Krawca złożył wniosek o umorzenie postępowania. Wniosek ten poparł pełnomocnik pozwanego dyrektora ds. kadr płockiego koncernu.

Sąd postanowił odroczyć rozprawę do 7 maja. Podkreślił przy tym, że rozprawa w podanym terminie odbędzie się, jeżeli sąd nie podejmie wcześniej decyzji o ewentualnym umorzeniu postępowania; wniosek w tej sprawie będzie rozpatrzony 12 kwietnia.

W czwartek w sądzie nie stawili się obaj oskarżeni. W związku z tym akt oskarżenia nie został odczytany. Pełnomocnik szefa PKN Orlen, mecenas Krzysztof Stępiński, usprawiedliwiał nieobecność prezesa spółki zagraniczną podróżą służbową. W przypadku dyrektora sąd nie otrzymał potwierdzenia odebrania zawiadomienia o pierwszym terminie rozprawy.

Po rozprawie Woźniak oświadczył, że podtrzymuje akt oskarżenia wobec dyrektora ds. kadr PKN Orlen. Wyjaśnił, że podobnie jak wcześniej Krawcowi, zarzuca w nim, że od sierpnia 2010 r. nie jest wpuszczany do studia radiowęzła zakładowego, że został mu odebrany samochód służbowy, a biuro związku przeniesiono z głównego budynku spółki do innego, gdzie nie mają wstępu - poza osobami uprawnionymi - inni związkowcy i pracownicy. Działania te - według Woźniaka - utrudniają działalność jego związku, zmniejszając rangę tej organizacji, której członków zaczęło ubywać - obecnie związek liczy ok. 400 osób.

Woźniak w rozmowie z dziennikarzami decyzję o wycofaniu aktu oskarżenia wobec prezesa PKN Orlen uzasadniał względami formalnymi. "To jest działanie strategiczne" - dodał. Zaznaczył, że w płockiej prokuraturze rejonowej toczy się postępowanie w podobnej sprawie - utrudniania działalności związkowej i szykanowania członków związku - wszczęte na podstawie zawiadomienia, kolejnego już, złożonego przez Solidarność 80 w płockim koncernie w grudniu 2011 r.

Woźniak wyjaśnił, że złożył subsydiarny akt oskarżenia, ponieważ taka procedura przysługuje, gdy wcześniej prokuratura umarza postępowania, a w całej sprawie stało się tak dwa razy.

Po rozprawie Stępiński powiedział dziennikarzom, że argumentem za umorzeniem postępowania jest brak dowodów winy w sprawie. Stępiński ocenił też, że akt oskarżenia w tym konkretnym przypadku powinien zostać prawidłowo wniesiony przez organizację związkową, a nie przez osobę fizyczną, czyli Woźniaka.

PKN Orlen w przesłanym PAP w czwartek stanowisku oświadczył, że "respektuje prawa i wolności związkowe" każdej z 11 działających tam organizacji, "nie utrudnia i nie szykanuje" żadnej z nich. Według płockiego koncernu zarzuty Woźniaka "są nieprawdziwe i niepoparte żadnymi dowodami".

PKN Orlen podkreślił, że ograniczenia w korzystaniu z radiowęzła nie dotyczyły samej Solidarności 80, a jedynie Woźniaka, który - jak podała spółka - w swoich wypowiedziach "notorycznie naruszał dobra osobiste osób trzecich", a za pomówienie został skazany prawomocnym wyrokiem sądu.

Według płockiego koncernu decyzję o ograniczeniu użytkowania samochodów podjęto wobec wszystkich związków, niemających statusu organizacji reprezentatywnych, a po tym fakcie Woźniak nadal mógł korzystać z auta służbowego na zasadach obowiązujących wszystkich pracowników, czyli np. w przypadku wykonywania obowiązków służbowych poza Płockiem.

PKN Orlen podał też, że Solidarność 80 ma zagwarantowane prawo do bezpłatnego pomieszczenia i urządzeń niezbędnych do prowadzenia działalności związkowej, a obowiązek ten realizowany jest przez pracodawcę, który zatrudnia Woźniaka, czyli spółkę zależną Orlen Ochrona, współpracującą w tym zakresie z płockim koncernem.

PKN Orlen zaznaczył, że poinformował Woźniaka, iż podawanie do publicznej wiadomości nieprawdziwych informacji naruszających dobre imię spółki, a także osób prywatnych może stać się podstawą do podjęcia określonych kroków prawnych. (PAP)

mb/ abr/ jbr/