We wtorek inspektorzy PIP zaprezentowali podczas posiedzenia Rady Ochrony Pracy wyniki kontroli w 226 podmiotach leczniczych. PIP ujawniła przypadki świadczenia pracy przez pracowników medycznych po 14, 16, a nawet 24 godz. na dobę, bez wymaganego odpoczynku. "Stwierdzono również przypadki niezapewniania pracownikom pełniącym dyżury medyczne co najmniej 11 godzinnego, nieprzerwanego odpoczynku po zakończeniu dyżuru" - zaznaczono w raporcie.

"Kontrolujący ujawnili, że niektórzy lekarze świadczyli pracę i pełnili dyżury medyczne nieprzerwanie przez 55, a nawet 79 godz. bez wymaganego odpoczynku" - czytamy w dokumencie.
Ponadto kontrole PIP ujawniły przypadki wykonywania przez pracowników medycznych ciągłej pracy w tym samym miejscu i tego samego rodzaju, na postawie kilku stosunków pracy. Inspektorzy ustalili, że lekarze świadczyli pracę, pełnili dyżury medyczne oraz pozostawali w gotowości do udzielania świadczeń zdrowotnych, podczas której wzywani byli do szpitala, nieprzerwanie przez 31 godz., 48 godz., 72 godz., a nawet 120 godz.

Według Bogusława Motowidełki z NSZZ "Solidarność" patologie w służbie zdrowia są wspierane przez samorządy. Jego zdaniem publiczne placówki powinny być przykładem dla innych placówek. "Całkowite znieczulenie samorządów na to, co wyprawiają dyrektorzy w jednostkach służby zdrowia jest mocno zastanawiające" - podkreślił.

"Dochodzi do zwolnień w zakładach pracy: pielęgniarek, pracowników medycznych, a jednocześnie zatrudniania się ich ponownie na umowy cywilnoprawne, pod presją" - mówił.
Z kolei prof. Jan Wojtyła za błąd uznał to, iż pozwolono na szerokie stosowanie w służbie zdrowia samozatrudnienia. "Lekarz pracuje teraz jako przedsiębiorca. Przy operacji stoi teraz nie chirurg tylko przedsiębiorca, który realizuje swoje aktywności" - zaznaczył.
Jego zdaniem stosowanie innych umów niż umowy o pracę pozwoliło na przerzucenie odpowiedzialności z placówek służby zdrowia na pracowników. "Jeżeli ktoś świadczy pracę i popełnił błąd w sztuce wykonywania zawodu to odpowiedzialność ponosi zakład służy zdrowia. Jeżeli ktoś występuje jako przedsiębiorca to on ponosi odpowiedzialność z całym majątkiem" - mówił.

Wiceprzewodnicząca rady prof. Danuta Koradecka zwróciła uwagę, że problem w służbie zdrowia polega głównie na ubytku pracowników. "To zjawisko wysoce niepokojące" - oceniła.
Jej zdaniem samo zwiększenie miejsc na uczelniach wyższych nie rozwiąże problemu. "Oni nadal będą porównywali swoją płacę w Polsce z płacą, którą mogą mieć za granicą" - powiedziała. Według niej należy podnieść wynagrodzenia w służbie zdrowia i stworzyć odpowiednie warunki dla młodych lekarzy. Inspekcja skontrolowała także 29 Szpitalnych Oddziałów Ratunkowych (SOR). W 31 proc. z nich ujawniono nieprawidłowości związane z przestrzeganiem tygodniowej normy czasu pracy. W blisko 28 proc. skontrolowanych SOR (w większości prowadzonych przez publiczne podmioty) pracodawcy nie zapewnili pracownikom odpoczynku dobowego, a w ok. 11 proc. tygodniowego. Ujawniono przypadki świadczenia pracy po 14 godz., a nawet 24 godz. na dobę bez wymaganego odpoczynku.

PIP zbadała również umowy cywilnoprawne. Kontrola wykazała, że pracodawcy często zawierali takie umowy z własnymi pracownikami (najczęściej z lekarzami, pielęgniarkami) na świadczenie tej samej pracy, którą określała umowa o pracę. "Praca przez tych pracowników była de facto kontynuowaniem zatrudnienia w godzinach nadliczbowych" - wskazała Inspekcja.  Zgodnie z ustawą o działalności leczniczej czas pracy pracowników zatrudnionych w podmiocie leczniczym nie może przekraczać 7 godz. i 35 min na dobę i przeciętnie 37 godz. 55 min na tydzień (w pięciodniowym tygodniu pracy).