Jak poinformował w piątek rzecznik Prokuratury Okręgowej w Piotrkowie Trybunalskim Witold Błaszczyk, akt oskarżenia w tej sprawie trafił do piotrkowskiego sądu.
Do wypadku pociągu relacji Warszawa Wschodnia-Katowice doszło w sierpniu 2011 roku. Niedaleko miejscowości Baby wykoleiła się lokomotywa i cztery wagony. Lokomotywa uderzyła w nasyp. Jeden z wagonów wypadł z torów i przewrócił się. Na miejscu zginęła jedna osoba. Kilka tygodni później w szpitalu zmarła kolejna. Ostatecznie - jak ustalono - 162 pasażerów zostało poszkodowanych. Wcześniej informowano o ponad 80 poszkodowanych.
Według śledczych przyczyną wypadku była nadmierna prędkość, z którą pociąg wjechał na rozjazd. Przed wypadnięciem z torów skład jechał z prędkością 113,1 km na godz., a ograniczenie prędkości w tym miejscu wynosi 40 km na godz.
Zakończenie śledztwa i sporządzenie aktu oskarżenia możliwe było m.in. dzięki wpłynięciu w ostatnich tygodniach do prokuratury ostatniej już opinii biegłych z zakresu kolejnictwa. Opinia ta ostatecznie wykluczyła niesprawność urządzeń technicznych i tym samym potwierdziła ustalenia prokuratury, kto ponosi odpowiedzialność za spowodowanie wypadku.
Potwierdził to również raport Państwowej Komisji Badań Wypadków Kolejowych, z którego wynika m.in., że maszynista w trakcie jazdy prowadził rozmowy telefoniczne, kierował pociągiem, nie mając założonych okularów korekcyjnych, których noszenie nakazał mu lekarz. Był też zmęczony.
Ostatecznie śledczy oskarżyli maszynistę pociągu o nieumyślne sprowadzenie katastrofy w ruchu kolejowym, której następstwem była śmierć dwóch osób oraz doznanie obrażeń ciała różnego stopnia przez 162 inne osoby. Prokuratura oskarżyła go również o nieumyślne spowodowanie szkody majątkowej w wysokości 635 tys. zł na rzecz PKP Intercity oraz ponad 1 mln zł na rzecz PKP PLK.