"Oczywiście, jest trudno. I to mówię bardzo jasno i wprost, że po wyjściu związkowców z Komisji Trójstronnej w czerwcu tego roku dużo mniej efektywne są spotkania pod względem dochodzenia do jakichś rozwiązań" - powiedział Kosiniak-Kamysz.

Zapowiedział, że nie będzie ustawać w zapraszaniu związków, aby wróciły do prac w Komisji. "Jesteśmy cały czas gotowi do dyskusji" - zadeklarował minister.

Zapewnił, że w odpowiedziach rządu nie ma żadnego "straszaka" na związki. "Tam była dobra wola i szukanie jak największego pola do negocjacji" - zadeklarował. "Wciąż nie ma zgody na dyktat; jest zgoda i zaproszenie do dialogu" - dodał.

Przypomniał, że Komisja omówiła pierwszą część związkowych postulatów, które związki zgłosiły podczas wrześniowego protestu w stolicy. "Pierwsza część resortów miała okazję się wypowiedzieć, w tym: resort pracy i polityki społecznej, resort skarbu, edukacji narodowej, transportu" - powiedział minister. Podczas kolejnego spotkania mają zostać przedstawione odpowiedzi rządu na postulaty dotyczące resortów sprawiedliwości, spraw wewnętrznych i gospodarki.

Minister skarbu Włodzimierz Karpiński deklarował, że z 16 postulatów tak naprawdę wszystkie są zrealizowane, albo realizowane. "Czy konsolidacja przemysłu obronnego, czy ochrona polskiej chemii - stworzenie grupy Azoty, to rzeczy realizowane, albo już w 100 proc. zrealizowane" - zadeklarował Karpiński. "Zawsze jestem otwarty na branżowe, czy szczegółowe problemy" - dodał.

Kosiniak-Kamysz zadeklarował, że nie wycofa się z przepisów wprowadzających elastyczny czas pracy, bo "gdy w latach 2009-11 mieliśmy takie same przepisy, żaden z pracowników nie zgłaszał, że jest niewolnikiem". Związki argumentują, że rozliczanie czasu pracy w nowym 12-miesięcznym systemie będzie oznaczało taką właśnie sytuację, i od wycofania się z tych rozwiązań uzależniają powrót do Komisji.

Natomiast pracodawcy deklarują, że mogą zrezygnować z elastycznego czasu pracy, jeśli będzie nadużywany. "Jeżeli w ciągu roku okaże się, że pracodawcy nieuczciwie korzystają z tych rozwiązań, to gotowi jesteśmy nawet się z nich wycofać" - powiedział dziennikarzom po posiedzeniu Jeremi Mordasewicz, reprezentujący w KT pracodawców z PKPP Lewiatan.

"Dajmy sobie szansę. Mnie jest bardzo przykro, że związkowcy z góry zakładają, że gros pracodawców to ludzie nieuczciwi. Jeśli okaże się, że pracodawcy łamią prawo, to my również jesteśmy gotowi piętnować takich ludzi" - powiedział. "Jesteśmy za przykładnym ich karaniem, ale nie odrzucajmy rozwiązań, takich jak elastyczny czas pracy, tylko dlatego, że mogłoby do takich nieprawidłowości dojść" - dodał.

Mordasewicz podkreślił, że gdyby związkowcy byli na posiedzeniu, wiedzieliby, że cały szereg celów, które chcą zrealizować, akceptują również pracodawcy. "Zwiększenie zatrudnienia, wsparcie przemysłu, ograniczenie sfery ubóstwa, zwiększenie wsparcia dla rodzin wielodzietnych - co do tego się zgadzamy" - powiedział.

Zaznaczył, że trudno byłoby pracodawcom w Komisji Trójstronnej zaakceptować skrócenie wieku emerytalnego. "Polskie społeczeństwo się starzeje, byłoby to nie do udźwignięcia finansowo" - mówił.

Pracodawcy mogą prowadzić rozmowy osobno ze związkami i osobno z rządem, ale sami związkowcy z czasem dojdą do tego, że szybciej zrealizują swoje postulaty, jeśli wrócą do rozmów - przekonywał.

NSZZ "Solidarność", OPZZ i Forum Związków Zawodowych, które odrzuciły zaproszenie na posiedzenie Komisji, zadeklarowały w czwartek, że chcą rozmawiać z rządem, ale poza Komisją Trójstronną, i wezwały premiera do publicznej debaty o ich postulatach. W przeciwnym razie zapowiadają strajk generalny i działania na forum UE. (PAP)