Wielki spór o piece dające najlepsze wypieki wybuchł w 6-tysięcznym miasteczku San Vitaliano koło Neapolu, a więc w rejonie słynącym ze znakomitej, tradycyjnej pizzy.

Lecz, jak przypomina lokalna prasa, miejscowość ta cieszy się także ponurą sławą jako jedno z miejsc, gdzie tamtejsza mafia, kamorra przez lata nielegalnie zakopywała groźne toksyczne odpadki, na czym zarabiała krocie wygrywając przetargi na ich wywóz. Wybuchały tam groźne pożary, a cały ten teren, który nazwano Ziemią Ognia, został uznany za poważnie skażony i groźny dla zdrowia ludzi.

Według najnowszego raportu włoskiej Ligi Ochrony Środowiska w San Vitaliano przez 114 dni w tym roku, a więc dłużej niż w pogrążonym w smogu Mediolanie, przekroczone były normy dotyczące tzw. pyłów zawieszonych w powietrzu.

W miasteczku nie ma jednak ani fabryk, ani dużego ruchu ulicznego, a co za tym idzie - spalin.

Choć przyczyn tak wysokiego zanieczyszczenia powietrza nie ustalono jednoznacznie, władze miejscowości orzekły, że winowajcami są piece do chleba i pizzy opalane drewnem. Pod groźbą zamknięcia pizzerii i piekarni nakazały ich właścicielom zainstalowanie urządzeń ograniczających emisję szkodliwych substancji co najmniej o 80 procent. Wydane w tej sprawie rozporządzenie burmistrza ma obowiązywać do końca marca.

Oburzeni są piekarze pizzy, czyli pizzaioli. „Niemożliwe, żebyśmy byli przyczyną smogu. W Neapolu jest więcej pizzerii niż u nas , a poziom zanieczyszczenia powietrza jest niższy” - mówią. Poparli ich mieszkańcy, którzy również są zdania, że burmistrz bardzo się myli. (PAP)