"Nasze doświadczenia są jasne, każdy kraj, który chce zmniejszyć emisję do rozsądnego poziomu musi się zmierzyć z problemem emisji z węgla w energetyce" - powiedział Smith, dodając, że CCS (Carbon Capture and Storage - wychwyt i składowanie dwutlenku węgla) jest jednym z możliwych rozwiązań.

"Mamy tu dwa główne wyzwania: po pierwsze, jak zredukować koszty wychwytu i przetworzenia tego, co normalnie ulatnia się przez komin, i po drugie - co zrobić z tym, co się wychwyciło" - dodał Smith.

Zgodnie ze swoją polityką USA stoją na stanowisku, że do zmniejszenia emisji trzeba użyć wszystkich dostępnych środków: energii z wiatru, ze słońca, geotermalnej, jądrowej, biopaliw, ale też i CCS.

Smith przypomniał, że administracja Baracka Obamy w 2009 r. zadeklarowała 6 mld dol. na różne badania, rozwój i wdrożenie projektów demonstracyjnych wychwytu i składowania albo ponownego wykorzystania CO2.

Jedną z recept na obniżenie kosztów jest zatłaczanie dwutlenku do złóż ropy, po to, by wydobyć z nich dodatkowe ilości surowca w ramach procedury EOR (Enhanced Oil Recovery), która staje się coraz popularniejsza w Ameryce. "To może podnieść znacząco wydajność z pola naftowego, które +umiera+, jest bliskie wyczerpania tradycyjnymi metodami. Mamy przykłady, w których wydajność wzrosła trzykrotnie" - podkreślił szef OFE.

Smith przypomniał, że niedawno rozpoczęto budowę projektu Petra Nova, czyli instalacji wychwytu CO2 w największej w USA elektrowni węglowej w Teksasie. Dwutlenek trafi rurociągiem na pola naftowe.

"Początkowo inwestor - firma NRJ - poprosiła i dostała od DoE grant na budowę instalacji wychwytu dla bloku o mocy 60 MW oraz niezbędnego rurociągu. Ale po uaktualnieniu projektu i przeliczeniu, ile dwutlenku potrzebują do EOR, sami postanowili zbudować wychwyt dla trzech kolejnych bloków - w sumie 240 MW" - podkreślił. Czyli tylko i wyłącznie z powodu takich, a nie innych sygnałów rynkowych powstała instalacja cztery razy większa - dodał szef OFE.

Podkreślił, że w USA nie płaci się za emisję CO2, jak w UE, ale koszt wychwytu CO2 jest skompensowany przez dodatkowe zyski z wydobytej ropy. "Korzyść jest jeszcze większa, bo rośnie krajowa produkcja, tworzą się miejsca pracy, a tej ropy nie trzeba przywozić z daleka, co też redukuje emisję" - dodał.

Smith przypomniał też o uruchomionej w zeszłym tygodniu w cementowni pod Austin w Teksasie instalacji SkyMine. Wychwytuje ona CO2 i w procesach chemicznych "więzi" go w użytecznych minerałach, jak soda, wapno czy wapień.

To być może rozwiązanie kolejnego wyzwania, czyli co zrobić z wychwyconym dwutlenkiem - zauważył Smith. Jak dodał, SkyMine jest w zasadzie instalacją demonstracyjną, ale pokazuje biznesowi, że można w ten sposób osiągać korzyści. Jego zdaniem, również Polska powinna zainwestować w budowę CCS, chociażby demonstracyjnego. Nigdy nie wiadomo, jaka technologia w przyszłości okaże się opłacalna, a takie projekty z reguły generują wartość dodaną, stymulują badania itp. - dodał.

Biuro Energii Kopalnej DoE prowadzi m.in. 10-letni program rozwijania technologii "czystego węgla", warty 2 mld dol. Zarządza też narodowymi strategicznymi rezerwami ropy naftowej.

W lipcu 2014 r. KE postanowiła dofinansować kwotą 300 mln euro pierwszy europejski duży projekt CCS - w elektrowni węglowej Drax w Yorkshire w Wlk. Brytanii. W zasadzie wszystkie projekty demonstracyjne CCS w UE upadły z powodu nieopłacalności.(PAP)