"Do remontu byliśmy zmuszeni dlatego, żeby nikomu nie stała się krzywda" – przyznał w rozmowie z PAP wójt Nowego Korczyna. Obecne prace ograniczają się do odtworzenia murów i części zadaszenia, by ochronić budynek przed zawaleniem.

W ostatnich miesiącach runęła część dachu dawnej świątyni, a nasiąknięte wodą mury popękały. Jak zastrzegają władze gminy, również po remoncie synagoga będzie pozostawała w stanie ruiny. „Na razie mamy na tyle słaby budżet, że nie ma mowy o odbudowie” – wyjaśnił Zagaja. Zaznaczył jednak, że projekt renowacji uzgodniony z wojewódzkim konserwatorem zabytków pozwoli na zwiedzanie obiektu.

„Przyjeżdżają tutaj turyści zainteresowani historią naszego miasta, teraz będą mogli zwiedzać dawną synagogę. Nie chodzi tylko o to, że ratujemy atrakcję turystyczną, ale o budynek pochodzący ze złotych czasów naszej miejscowości” – tłumaczył Zagaja.

Remont synagogi będzie kosztował 110 tys. zł. Koszt robót współfinansują marszałek województwa i świętokrzyski konserwator zabytków.

Jak informują historyczne źródła, synagogę wybudowano w drugiej połowie XVII wieku z cegieł i kamieni odzyskanych po rozbiórce zamku królewskiego w Nowym Korczynie. Pierwszy raz popadła w ruinę w XVIII wieku w wyniku działań wojennych. Szybko jednak została odbudowana. Najbardziej budynek ucierpiał w czasie II wojny światowej i w okresie PRL.

Nowy Korczyn był jednym z najważniejszych sztetli, czyli miasteczek żydowskich, na Kielecczyźnie. Początki osadnictwa żydowskiego w tym miejscu sięgają początków XVI wieku (przed 1530 rokiem). W 1921 roku w miasteczku mieszkało prawie 2,5 tys. Żydów, którzy stanowili blisko 70 proc. ludności. W czasie II wojny światowej w nowokorczyńskim getcie Niemcy zgromadzili ponad 4 tys. Żydów, także z okolic. W 1942 roku wszyscy zostali wywiezieni do obozu zagłady w Treblince. (PAP)

mjk/ hes/