W większości lewicowi deputowani postanowili tego dnia powołać specjalną komisję w sprawie kopalni, ignorując negatywne stanowisko prezydenta Traiana Basescu i przeciwników inwestycji, która miałaby powstać w Rosia Montana w Górach Zachodniorumuńskich w Karpatach.

Według premiera Victora Ponty komisja ma za zadanie przeanalizować dokumenty inwestycji od czasu przyznania w 1999 roku licencji na eksploatację złóż srebra i złota rumuńskiej firmie państwowej, która przekazała ją potem firmie prywatnej Rosia Montana Gold Corporation (RMGC), będącej częścią kanadyjskiej spółki Gabriel Resources. Komisja ma także rozmawiać z przeciwnikami inwestycji oraz ze związkiem zawodowym pracowników RMGC. Jej raport ma być omawiany pod koniec października przez Senat, a na początku listopada - przez Izbę Deputowanych.

Gabriel Resources chce pozyskiwać metodą cyjanizacji 300 ton złota i 1600 ton srebra rocznie. Obiecuje utworzenie 900 miejsc pracy, znaczne korzyści finansowe dla kraju i regionu oraz poszanowanie norm ochrony środowiska.

Jednak według ekspertów i archeologów odkrywkowa kopalnia spowoduje zniszczenie czterech gór otaczających wieś i części zachowanych korytarzy górniczych jeszcze z czasów rzymskich.

Po ostrych demonstracjach przeciwników inwestycji w Rosia Montana centrolewicowy premier Ponta ogłosił 9 września, że uzyskał od partii politycznych informację, iż projekt ustawy przyjęty dwa tygodnie wcześniej przez jego rząd w celu przyspieszenia budowy kopalni "zostanie odrzucony" przez parlament.

Jednak z uwagi na istniejące rozbieżności w tej kwestii w samej koalicji rządzącej Ponta zgodził się na powołanie specjalnej komisji parlamentarnej, która ma przeanalizować projekt ustawy.

"Utworzenie tej komisji odwlecze całą sprawę, przekazując debaty na ten temat z jednego forum na drugie" - uważa analityk polityczny Andrei Taranu. Jest on też zdania, że przełożenie decyzji w sprawie budowy kopalni otwiera drogę "lobby wśród deputowanych". Sądzi, że rząd się myli, licząc na demobilizację przeciwników inwestycji.

W niedzielę około 25 tysięcy osób zebrało się na ulicach Bukaresztu i innych miast, apelując o "uratowanie Rosia Montana" i żądając dymisji rządu. Tak masowej demonstracji nie było w Rumunii od lat 90. (PAP)