Regionalna Dyrekcja Lasów Państwowych (RDLP) w Gdańsku zarządza lasami na pow. ok. 304 tys. ha, co stanowi połowę powierzchni lasów w woj. pomorskim. Drugą połowę administruje RDLP w Szczecinku.

Rzecznik prasowy RDLP w Gdańsku, Jacek Leszewski poinformował PAP, że „śmieci wyrzucane są najczęściej na obrzeżach lasu i na leśnych parkingach”. „Najczęściej odpady są zostawiane w pobliżu dróg publicznych albo kilkanaście metrów od drogi w głębi lasu, gdzie można w ukryciu opróżnić bagażnik samochodu lub przyczepkę” - dodał.

Zwrócił uwagę, że „np. w nadleśnictwach Gdańsk i Wejherowo wiele +dzikich wysypisk+ powstaje na granicy lasu i zabudowy miejskiej”. Śmieci pochodzą z gospodarstw domowych; są też odpady budowlane i przemysłowe. „W lesie spotkać można nawet zostawione wersalki, sanitariaty, zastawę stołową lub inne wyposażenie domu, sklepu czy warsztatu” – powiedział.

W ocenie Leszewskiego, do lasu wyrzucanych jest nielegalnie coraz więcej śmieci. Zaznaczył, że „winę za to ponoszą też w jakimś sensie samorządy lokalne, które nie potrafią wyegzekwować realizacji umów zawieranych przez właścicieli nieruchomości z firmami wywożącymi odpady”.


Koszt wywozu śmieci wyrzuconych w ub. roku do lasu wyniósł 1 mln 50 tys. zł. Za likwidację +dzikich wysypisk+ płaci przede wszystkim RDLP. W ub. roku pieniądze na ten cel przekazały też Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Gdańsku (169 tys. zł), miasto Gdynia (10 tys. zł) oraz gminy z terenu powiatu kwidzyńskiego (23 tys. zł).

„Wydawanie pieniędzy na sprzątanie powoduje, że jest mniej funduszy np. na zagospodarowanie turystyczne lasów, czyli budowę parkingów leśnych z miejscami do odpoczynku, tworzenie szlaków turystycznych rowerowych, pieszych, konnych oraz ścieżek edukacyjnych i na remont leśnych dróg” - wyjaśnił.

Wyrzucane śmieci w lesie powodują przede wszystkim zagrożenie środowiskowe i pożarowe. Jak poinformował Leszewski, „wiele odpadów zawiera chemiczne substancje powodujące skażenie gleb i wód oraz zatrucia zwierząt”. „W niektórych przypadkach nielegalne wysypiska stanowić mogą zagrożenie sanitarne dla człowieka stając się źródłem niebezpiecznych bakterii chorobotwórczych” - dodał.

Powiedział, że „w związku z coraz powszechniejszym instalowaniem kamer w lesie, wzrasta wykrywalność sprawców +dzikich wysypisk+”. „Coraz więcej nadleśnictw instaluje w lesie ukryte kamery, które nie mają swoich stałych miejsc i są przenoszone w różne miejsca” - dodał.

Jeśli sprawca zostanie złapany „na gorącym uczynku”, to otrzymuje mandat w wysokości 500 zł. Może być jeszcze doliczony mandat w wysokości 500 zł za wjazd do lasu. „W przypadkach skrajnych lub w przypadku odmowy zapłacenia mandatu, sprawa kierowana jest do sądu grodzkiego gdzie na ogół grzywna wynosi 5 tys. zł” – podkreślił rzecznik RDLP w Gdańsku. Zaznaczył, że „sprawca musi jeszcze sprzątnąć wyrzucone śmieci i zrekultywować miejsce, jeśli doszło do jakiegokolwiek uszkodzenia gleby czy poszycia albo skażenia”.

Tymczasem za wywóz śmieci na legalne składowisko np. w Gdańsku – Szadółkach, za 0,5 tony domowych odpadów trzeba zapłacić 5,40 zł. Taką ilość mieszkaniec zameldowany na terenie działania wysypiska może dostarczyć raz na pół roku. Bez żadnych opłat wysypisko przyjmuje sprzęt AGD. (PAP)