Jak poinformowała PAP rzecznik wrocławskiej delegatury NIK Violetta Matuszewska-Potemska, kontrola potwierdziła, że sześć Wojewódzkich Funduszy Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w latach 2010-2013 prawidłowo wydawało pieniądze na realizację zadań związanych z gospodarką wodną i ochroną wód.

W raporcie stwierdzono m.in., że skuteczne kontrole przyczyniły się do zmniejszenia ilości ścieków przemysłowych i komunalnych: wymagających oczyszczenia - o 10 proc. oraz nieoczyszczonych odprowadzanych do wód dorzecza Odry - o ponad 13 proc.

Systematycznie rośnie liczba miast w dorzeczu Odry posiadających oczyszczalnie ścieków. W 2013 r. już niemal wszystkie miasta w dorzeczu - 381 z 385 - miały własne oczyszczalnie, w tym 216 to oczyszczalnie z podwyższonym usuwaniem biogenów.

NIK wskazała jednak, że szereg nieprawidłowych, opóźnionych lub niewystarczających działań nie pozwolił na uzyskanie do 2015 r. znacząco lepszych efektów w zakresie poprawy stanu wód powierzchniowych.

Zdaniem kontrolerów, na skutek nieprawidłowości w dorzeczu Odry wymagany stan dobry ma tylko 21 proc. wód rzecznych i 3 proc. jezior, a wszystkie cztery skontrolowane przejściowe obszary wód powierzchniowych, tj. Zalewy Szczeciński i Kamieński, ujście rzek Dziwny i Świny oraz cztery przybrzeżne obszary rzeczne: Dziwna–Świna, Sarbinowo–Świna, Jarosławiec–Sarbinowo, Rowy–Jarosławiec Zachód miały stan ogólny poniżej wymaganego dobrego.

„Składające się na ocenę ogólną liczone odrębnie stany ekologiczny i chemiczny są wyraźnie lepsze, bo dobry stan ekologiczny ma ok. 30 proc. rzek i jezior, a dobry stan chemiczny ok. 50 proc. Jednak warunkiem otrzymania wymaganej przepisami unijnymi oceny ogólnej dobrej jest jednoczesne uzyskanie oceny dobrej dla obydwu wskaźników” - wskazała rzecznik.

W latach 2010-2013 Wojewódzkie Inspektoraty Ochrony Środowiska, działające na obszarze dorzecza Odry, na realizację zadań związanych z monitoringiem środowiska wydały łącznie 118,2 mln zł.

NIK wskazała, że do najpoważniejszych nieprawidłowości dochodziło w sytuacjach, w których kontrolowane inspektoraty z powodu braku funduszy m.in. na zakup specjalistycznych urządzeń oraz z powodu uznaniowego dofinansowywania ze strony funduszu wojewódzkiego nie wykonywały wymaganego, pełnego zakresu badań wody - w tym także na obecność substancji niebezpiecznych. Inspektorzy wskazali też na niepełne wykorzystanie specjalistycznego sprzętu do badań.

NIK zwróciła uwagę, że dochodziło w ten sposób "do marnowania sił i środków, ponieważ niekompletnych badań nie można wykorzystać do oceny stanu wód".

Dolnośląski Wojewódzki Inspektor Ochrony Środowiska Waldemar Kulaszka w rozmowie z PAP, odnosząc się do stawianych zarzutów poinformował, że jego placówka – podobnie jak pozostałe WIOŚ w dorzeczu Odry – odwoływały się od wniosków NIK o nieprawidłowe wykorzystanie sprzętu oraz niewykonanie pełnych serii pomiarowych.

„Nie przyjęto naszej argumentacji, że wobec zmieniających się regulacji prawnych w trakcie roku nie byliśmy w stanie wykonać wszystkich serii pomiarowych, ale i tak udało się zrealizować plan pomiarów w 90 proc. Również wnioski dotyczące zbyt małego wykorzystania sprzętu nie uwzględniały faktu, że taki sprzęt nie może pracować przez 24 godziny i 365 dni w roku” - powiedział Kulaszka.

W ocenie inspektora, problemy wynikają przede wszystkim ze sposobu finansowania WIOŚ, które jako jednostki budżetowe nie są w pełni finansowane z budżetu, ale w trakcie roku muszą uzupełniać środki o dotacje i starać się o dodatkowe fundusze.

Kontrolerzy wskazali też, że Polska wciąż nie przeniosła do prawodawstwa krajowego kompletu przepisów wynikających z Ramowej Dyrektywy Wodnej Komisji Europejskiej, co było powodem skargi złożonej na nasz kraj przez KE do Trybunału Sprawiedliwości. Zdaniem NIK, może to utrudnić pozyskiwanie środków europejskich w nowej perspektywie budżetowej 2014–2020 w ramach ochrony środowiska i gospodarki wodnej.

Kolejną wskazaną nieprawidłowością było przyjęcie z rocznym opóźnieniem planów gospodarowania wodami na 10 obszarach dorzeczy, w tym w dorzeczu Odry, co utrudniało pozyskiwanie i gromadzenie danych.

NIK wskazała, że nie doszło też do przyjęcia przez Radę Ministrów Polityki wodnej państwa do roku 2030.

W ocenie kontrolerów, brak Polityki wodnej sprzyja zjawisku „rozmycia kompetencji i odpowiedzialności osób nadzorujących pracę zlewni, regionów wodnych i dorzeczy, także sytuacjach nadzwyczajnych zagrożeń związanych m.in. z jakością wody i powodziami”.

„Dotychczasowa, wciąż obowiązująca – wbrew unijnym przepisom - struktura organizacyjna systemu gospodarowania wodami wynika z administracyjnego podziału kraju, nie jest natomiast, jak nakazuje unijna Dyrektywa wodna, oparta na obszarach dorzeczy Wisły i Odry. W ocenie NIK utrzymanie takiego podziału nie wpływa korzystnie na koordynację i kontrolę działań niezbędnych dla osiągnięcia dobrego stanu wód” - podano w dokumencie.(PAP)

ros/ gma/