Zgodnie z najnowszą propozycją miasto ma przekazać 170 mln zł na budowę obiektu przy al. Piłsudskiego, gdzie swoje mecze rozgrywają piłkarze Widzewa. „Po stronie klubu leży decyzja, jak będzie chciał zagospodarować te pieniądze. Czy od razu wybuduje stadion docelowy, czy też sukcesywnie będzie budował stadion większy” – powiedziała Zdanowska. Wcześniej Zdanowska mówiła, że w Łodzi powstanie jeden nowy stadion.

100 mln zł ma być teraz przeznaczone na budowę – etapami - stadionu przy al. Unii, gdzie od blisko stu lat jest sportowa baza ŁKS. Oprócz stadionu ma tam również powstać kilka boisk treningowych. „W tej chwili chcemy wybudować na terenie ŁKS jedną z trybun razem z zapleczem oraz centrum szkoleniowe, czyli trzy boiska treningowe” – poinformowała Zdanowska.

Przedstawiciele ŁKS i Widzewa z umiarkowanym optymizmem przyjęli propozycję przedstawioną przez prezydent miasta.

„Cieszę się, że stadion Widzewa będzie na Widzewie i że mamy szansę wybudować tam dla nas prawdziwy dom na przyszłość. Teraz piłka jest po naszej stronie. Musimy przygotować dosyć dobrze projekt i terminarz, żeby stadion był budowany w konkretnym tempie” – powiedział udziałowiec Widzewa Sylwester Cacek.

Tomasz Salski z ŁKS chciał natomiast zapoznać się ze szczegółowym projektem inwestycji przy al. Unii, bo „diabeł tkwi w szczegółach”.

„Dla nas decyzja pani prezydent jest bardzo ciekawa, ponieważ cały czas optowaliśmy za tym, żeby ŁKS był przy al. Unii. To jest dla nas bardzo ważne. Podstawą dla nas jest też baza, ponieważ chcemy klub odbudowywać od młodzieży. Jeśli to, co mówiła pani prezydent, się ziści, to musimy tylko i wyłącznie zadbać o stronę sportową i jak najszybciej, mam nadzieję, że co rok, awansować drużyną seniorów na jak najwyższy poziom rozgrywek” – powiedział Salski.

Zdanowska na spotkaniu z dziennikarzami poinformowała, że jej wtorkowa decyzja dot. stadionów jest ostateczna i wkrótce przedstawi ją radnym oraz klubom politycznym w radzie miejskiej. Nie ukrywała też zadowolenia z faktu, że zaproponowane przez nią rozwiązanie pozwoli zaoszczędzić miastu ok. 70-80 mln zł, bo wcześniej w budżecie na budowę dwóch stadionów zarezerwowano kwotę 340 mln zł. Wyjaśniła, że zaoszczędzone pieniądze mają być przeznaczone na szkolenie dzieci i młodzieży, „szczególnie w aspekcie poszukiwania młodych talentów piłkarskich”.

Wtorkowa decyzja Zdanowskiej to kolejny zwrot w „łódzkiej sadze stadionowej”. Przed tygodniem prezydent Łodzi ogłosiła, że stadion miejski powstanie przy al. Piłsudskiego lub przy al. Włókniarzy, na historycznych terenach Orła. Wcześniej była przekonana, że najlepszym miejscem pod budowę takiego obiektu są tereny przy al. Unii. W tej ostatniej lokalizacji do końca 2013 r. miał powstać m.in. stadion o pojemności 16,5 tys. widzów oraz hala do gier zespołowych z trybunami na trzy tys. miejsc.

Z powodu problemów finansowych wykonawców (konsorcjum Budus/Mostostal Zabrze – przyp. PAP) inwestycja nie została zrealizowana. W magistracie pozostały jednak pozwolenia na budowę oraz projekty stadionu i hali. Zdaniem Zdanowskiej będą one wykorzystane. Hala ma być wybudowana do kwietnia 2014 roku (łączny koszt ok. 42 mln zł, w tym 8 mln zł dofinansowania z Ministerstwa Sportu i Turystyki) a stadion ma powstawać etapami, zgodnie z dzisiejszą zapowiedzią prezydent. W miejscu starego stadionu przy al. Unii powstaną trzy boiska treningowe.

Na razie nie wiadomo natomiast, jak będzie wyglądał stadion przy al. Piłsudskiego. Plany budowy nowego obiektu w tym miejscu sięgają 2008 roku, gdy Cacek zapowiedział, że Widzew z prywatnych pieniędzy zbuduje stadion na ok. 19 tys. widzów. Później wycofał się z tego pomysłu i ogłosił, że Widzew chce mieć stadion na 30 tys. widzów i pieniądze od miasta na budowę takiego obiektu.

Magistrat proponował realizację takiej inwestycji w partnerstwie publiczno-prywatnym. Ze swojej strony miasto deklarowało finansowy wkład w wysokości 101 mln zł, przekazanie gruntów o wartości ok. 30 mln zł oraz przebudowę - za 24,5 mln zł - układu komunikacyjnego wokół stadionu. Pozostała część inwestycji miała być sfinansowana przez prywatnego partnera, jednak dwie próby znalezienia takiego podmiotu zakończyły się niepowodzeniem.