Jest to reakcja na wypowiedź amerykańskiego sekretarza stanu Johna Kerry'ego, który w wywiadzie dla "Financial Timesa" w środę powiedział, że porozumienie, jakie ma być podpisane w Paryżu "zdecydowanie nie będzie traktatem" oraz że "nie będzie w nim wiążących docelowych pułapów redukcji, jak to miało miejsce w wypadku porozumienia z Kioto".

Zdaniem francuskiego przywódcy zaakceptowanie takiej postawy "oznaczałoby, że nie są możliwe ani zweryfikowanie, ani kontrola zobowiązań", które zostaną przyjęte w Paryżu.

Hollande zaznaczył, że odnosi się ze zrozumieniem do sytuacji, w jakiej znalazł się Biały Dom w związku z oporami zdominowanego przez Republikanów Kongresu. "Jeśli jednak uda się zawrzeć porozumienie, to powinniśmy nadać mu charakter wiążący" - zaznaczył.

Szef francuskiej dyplomacji Laurent Fabius wyraził w czwartek ubolewanie z powodu "niezbyt fortunnego sformułowania", którego użył w wywiadzie Kerry. "Rozmawiałem wczoraj z Kerrym. Trzeba postawić sprawę jasno. Możemy dyskutować o naturze prawnej porozumienia, natomiast jest oczywisty fakt, że część ustaleń musi mieć wymiar praktyczny" -€“ dodał.

Konferencja klimatyczna COP21 rozpocznie się 30 listopada w Paryżu, a zakończy 11 grudnia. Uczestniczyć w niej będą delegacje 195 państw. Jeśli rozmowy zakończą się sukcesem, na konferencji zostanie zawarte najbardziej ambitne porozumienie klimatyczne, które zastąpi protokół z Kioto podpisany pod egidą ONZ w 1997 roku. Nowe porozu­mie­nie kli­ma­tycz­ne mia­ło­by obowiązywać ­od 2020 roku.

USA są drugim po Chinach państwem na świecie, które emi­tu­je naj­więk­sze ilo­ści gazów cie­plar­nia­nych. Pre­zy­dent Barack Obama uczy­nił z walki z ocie­ple­niem kli­ma­tu prio­ry­tet swej dru­giej ka­den­cji. Zgłoszone przez jego administrację pro­po­zy­cje ustaw, ma­ją­cych ogra­ni­czać emi­sje CO2, były blo­ko­wa­ne w Kon­gre­sie przez Re­pu­bli­ka­nów. Uważają oni, że pro­po­zy­cje Białego Domu są zbyt kosz­tow­ne dla prze­my­słu i go­spo­dar­ki.(PAP)