Korzyści - jak podkreślali przedstawiciele Instytutu Ekonomii Środowiska, Krajowej Agencji Poszanowania Energii, Narodowej Agencji Poszanowania Energii - przełożą się bowiem z czasem na zyski kapitałowe dla właścicieli nieruchomości, nowe miejsca pracy m.in. w sektorze usług, oszczędność energii, redukcję emisji zanieczyszczeń, czystsze powietrze oraz poprawę zdrowia obywateli.

Specjaliści przedstawili także raport "Strategia modernizacji budynków". Określili go jako "mapę drogową" dla polskiego rządu i władz regionalnych w planach dotyczących działań środowiskowych oraz inwestycyjnych.

Andrzej Guła z krakowskiego Instytutu Ekonomii Środowiska przypomniał, że Polska ma najbardziej zanieczyszczone powietrze w Unii Europejskiej; w niektórych częściach kraju trujące związki chemiczne, takie jak benzo(a)piren lub pyły drobnocząsteczkowe ponad pięciokrotnie przekraczają normy dopuszczalne dla zdrowia ludzkiego.

Podkreślił także, że Polacy żyją w domach niedocieplonych i ogrzewanych węglem. I to polskie budynki oraz system ich ogrzewania są główną przyczyną zanieczyszczeń atmosfery - dodał.

Dodatkowym problemem, który przyczynia się do wzrostu zanieczyszczeń powietrza, jest brak norm dotyczących jakości węgla oraz emisji z pieców na paliwo stałe. "Moglibyśmy to porównać do takiej sytuacji, że w 2014 roku dopuszcza się do obrotu samochody dwusuwowe i zaczynamy znowu masowo sprzedawać benzynę ołowiową. A to się dzieje w sektorze polskich domów" - powiedział. Ilość zanieczyszczeń przyjmowanych przez statystycznego Polaka porównał do wypalenia 1300 papierosów rocznie.

Co więcej wzrasta odsetek domów ogrzewanych węglem, a maleje tych ogrzewanych gazem - zauważył. Węgiel jest paliwem nawet w domach nowych. Guła, powołując się na dane Ministerstwa Środowiska wskazał, że podczas gdy w 2013 roku 32 proc. gospodarstw domowych korzystało z węgla, w 2014 roku było ich już o 9 proc. więcej. W tym samym czasie liczba domów ogrzewanych gazem spadła z 16 do 10 proc., czyli o 40 proc.

"Normy jakości węgla są konieczne, nie po to, by hamować import, czy ratować interes kilku upadających kopalni, lecz by chronić zdrowie i życie mieszkańców Polski" - podkreślił. "Normy są potrzebne, by doprowadzić jakość powietrza do poziomów bezpiecznych dla zdrowia i życia" - dodał.

Ekspert Krajowej Agencji Poszanowania Energii Arkadiusz Węglarz wskazał natomiast, że 80 proc. budynków w Polsce to budynki mieszkalne, połowa z nich to domy jednorodzinne. Podczas gdy domy wielorodzinne w ostatnich latach otrzymały wsparcie na termomodernizację, mimo że cechują je lepsze właściwości cieplne, właściciele domów jednorodzinnych wydatki muszą ponosić sami.

Wśród najistotniejszych barier wpływających na skuteczną termomodernizację domów jednorodzinnych w Polsce wymienił: brak adekwatnego i spójnego systemu finansowania, brak długoterminowych kredytów, wysokie koszty transakcyjne oraz niski poziom wiedzy wykonawców.

Całkowity koszt programowej termomodernizacji 50 proc. domów jednorodzinnych - takich, w które w ocenie ekspertów warto zainwestować, a jednocześnie wymagających ocieplenia - oszacował w perspektywie 20-letniej na 122-193 mld zł. To od 6,1 mld do 9,7 mld rocznie - wyliczył.

Jego zdaniem, aby inwestycja stała się opłacalna nie tylko dla właściciela nieruchomości, koszty środowiskowe i społeczne, a więc przekładające się na korzyści dla ogółu, powinna pokryć dotacja.

Ale korzyści byłyby o wiele większe, gdyż programowe inwestycje w termomodernizację oprócz niższych wydatków na import paliw, przyniosłyby również nowe miejsca pracy m.in. w sektorze budowlanym, na rynku projektów, certyfikatów energetycznych, audytu energetycznego, czy nowoczesnych materiałów. (PAP)