Takie informacje przekazał w środę w Sejmie podsekretarz stanu w ministerstwie środowiska Mariusz Gajda, który odpowiadał na pytania dot. realizacji budowy zbiornika wodnego Racibórz Dolny, zadawane przez posłów PiS Czesława Sobierajskiego, Teresę Glenc i Izabelę Kloc.

Sobierajski dopytywał m.in. o to, jakie jest zaawansowanie prac przy zbiorniku i koszty jego budowy oraz kiedy przewiduje się oddanie zbiornika do użytku. Podkreślał przy tym, że jest to jedna z kluczowych inwestycji przeciwpowodziowych w Polsce i element, bez którego zabezpieczenie przeciwpowodziowe południowo-zachodniej Polski nie jest możliwe. Dopytywał również np. o kwestię dodatkowych badań geotechnicznych i uznał, że inwestycja ta to „przykład gigantycznej nieudolności i indolencji”. Apelował, by ministerstwo wnikliwie przyjrzało się sprawie.

Gajda, odpowiadając na poselskie pytania, zaznaczył na początku, że oddany do użytku Wrocławski Węzeł Wodny przy braku zbiornika Racibórz i powodzi takiej, jak ta z 1997 roku, „nie tylko nie zafunkcjonuje, ale zostanie (…) zniszczony”. „Te dwie inwestycje są komplementarne i tak naprawdę najpierw powinien powstać zbiornik Racibórz, a w drugiej kolejności albo równolegle Wrocławski Węzeł Wodny” – tłumaczył przedstawiciel resortu.

Przyznał, że „jeśli chodzi o zbiornik Racibórz to wiele sygnałów jest bardzo niepokojących” i zapewnił, że w najbliższym czasie przeanalizuje i zbada sprawę m.in. przeprowadzonych dodatkowych badań geotechnicznych. „Okazuje się, że nagle (w związku z dodatkowymi badaniami - PAP) koszt inwestycji zwiększą się o 50 mln zł” – mówił Gajda.

Podał, że z uzyskanych przez niego informacji wynika, iż cały koszt inwestycji ma wynieść ok. 1 mld 270 mln zł. W tym koszty przesiedleń stanowić mają 268 mln zł, a koszty budowy zbiornika zamiast 937 mln zł zwiększone mają zostać – z powodu dodatkowych badań - do 988 mln zł. „Trzeba sprawdzić, gdzie kto popełnił błąd, bo nie może być tak, że nie ma żadnej odpowiedzialności za podejmowane działania” – zaznaczył Gajda.

Dodał także, że choć inwestycja miała być oddana do użytku na początku 2017 roku, to termin został przesunięty na listopad 2018 roku.

Posłanka Kloc dopytywała z kolei, dlaczego zmieniono projekt budowy tego zbiornika ze zbiornika wielofunkcyjnego na suchy – choćby w kontekście planów budowy kanału Odra – Dunaj - i kto podjął decyzję w tej sprawie. Mówiła również o „wielkiej fuszerce przy zbiorniku raciborskim”.

Gajda zapowiedział, że „doprowadzi do tego, żeby funkcja (...) żeglugowa (zbiornika – PAP) była możliwa”. Mówił również, że „bardzo by też chciał, aby był to zbiornik retencyjny”, np. w kontekście tegorocznej suszy. "Ale musi tu być spełniony ten warunek, że musi być czysta woda w Odrze" - zaznaczył.

Suchy zbiornik powodziowy Racibórz Dolny o powierzchni 26 km kw. ma chronić ok. 2,5 mln mieszkańców dorzecza Odry - od Raciborza do Wrocławia. Umowę na budowę zbiornika podpisano w czerwcu 2013 r. Prace ruszyły w lipcu 2013 r., ich zakończenie przewidziano wówczas na styczeń 2017 r. Inwestorem jest Regionalny Zarząd Gospodarki Wodnej w Gliwicach (RZGW).

W grudniu ub.r. o wynikach kolejnej już kontroli projektu ochrony przeciwpowodziowej dla Odry (zbiornik Racibórz Dolny jest jego częścią) informowała Najwyższa Izba Kontroli. NIK uznała wtedy, że istnieje zagrożenie niedotrzymania wyznaczonej na grudzień 2017 r. daty zakończenia całego projektu - głównie z uwagi na problemy związane ze zbiornikiem Racibórz.

Rzeczniczka gliwickiego RZGW Linda Hofman komentowała wówczas, że choć inwestor ma świadomość opóźnienia, na które wpływ miały m.in. trudności związane z geologią podłoża, oddanie inwestycji do użytku w 2017 r. nie stało się wykluczone, choć trudno oszacować dokładną datę.

Zbiornik Racibórz Dolny zaprojektowano jako polder (suchy zbiornik wypełniany wodą tylko przy powodzi). Jego zapora czołowa będzie miała 4 km długości (znajdzie się tam budowla przelewowo-spustowa odprowadzająca wodę do tzw. Odry Miejskiej), zapora lewobrzeżna - 9,6 km, a prawobrzeżna - 8,8 km. Zapory będą konstrukcjami ziemnymi sięgającymi do ok. 10 m wysokości.

Zbiornik buduje hiszpańska firma Dragados. Finansowanie pochodzi z Międzynarodowego Banku Odbudowy i Rozwoju, Banku Rozwoju Rady Europejskiej, Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej.(PAP)